Kredyty zagraniczne
Rzeczpospolita pisze, że "konsumenci zaciągający kredyty w Unii Europejskiej będą mogli bez problemu porównać oferty banków w różnych krajach".
"Ministrowie 27 państw członkowskich uzgodnili wczoraj dyrektywę o kredycie konsumpcyjnym. - Zapewni lepszą ochronę kredytobiorców - przekonywał wczoraj w Brukseli minister gospodarki Piotr Woźniak. Był on jednym ze zwolenników zmiany w projekcie przedstawionym przez Komisję Europejską. W myśl przyjętej poprawki osoby chcące spłacić wcześniej zaciągnięty kredyt nie zapłacą bankowi nic, jeśli pozostała kwota nie przekracza równowartości 10 tysięcy euro. W pozostałych przypadkach karna opłata będzie sięgać od 0,5 do 1 procentu pozostałej kwoty, pod warunkiem że oprocentowanie kredytu jest stałe, a okres spłaty dłuższy niż rok." - czytamy w "Rzeczpospolitej".
"- Dyrektywa teoretycznie ma pomóc w ujednoliceniu rynku i ułatwić obywatelom UE zaciąganie kredytów w innych krajach Wspólnoty. Jednak nawet po wejściu w życie jej przepisów polski kredytobiorca, który chciałby pożyczyć pieniądze w Portugalii czy Finlandii, będzie chroniony zgodnie z tamtejszym prawem, stosowane będą tamtejsze przepisy dotyczące zabezpieczeń czy ewentualnej windykacji należności, których polski konsument najczęściej nie zna. Wreszcie umowa zostanie zawarta w miejscowym języku. Nikt też nie zmusi zagranicznego banku, który nie chce tego robić, by przy ocenie zdolności kredytowej akceptował dochody osiągane w Polsce - mówi Norbert Jeziolowicz ze Związku Banków Polskich. Dlatego szerzej z oferty banków zagranicznych będziemy mogli skorzystać wtedy, gdy Polska przyjmie euro." - pisze dalej "Rzeczpospolita".
Projekt dyrektywy dotyczy kredytów o wartości od 200 do 100 tysięcy euro, z wyłączeniem kredytów hipotecznych. Dyrektywa trafi teraz do Parlamentu Europejskiego. Jeśli jego poprawki nie będą dotyczyły zasadniczych punktów regulacji, to jest szansa na przyjęcie nowego prawa przed końcem roku. Potem państwa członkowskie będą miały dwa lata na jego wdrożenie.
źródło:"Rzeczpospolita"


