Zapisz się do Newslettera
Ostatnio na Forum
- Odpowiedź:Zarobkowe "Konto bez kantów? Prośba ...
Karolina Wy 8.9.2010 11:16 - Odpowiedź:DO 500.000zł z Unii Europejskiej na ...
jurek 7.9.2010 17:53 - Odpowiedź:zainwestuję w perspektywiczne, małe ...
Marcin 7.9.2010 12:42 - Odpowiedź:Zarobkowe "Konto bez kantów? Prośba ...
Pikadellka 7.9.2010 11:10 - Odpowiedź:pomoc w uzyskaniu kredytu
Małgorzata 7.9.2010 1:37
Notowania GPW
Notowania Walut
Skąd wziąć kasę na mieszkanie?
Albo gotówka, albo kredyt- to jedyne możliwości. Tylko, że mieszkania są coraz droższe i na kawalerkę w dużych miastach musimy dać o kilkadziesiąt tysięcy złotych więcej niż jeszcze rok temu. Znalezienie kilkuset tysięcy złotych potrzebnych na zakup mieszkania w przypadku studenta może być problemem. Musi on liczyć na pomoc rodziny, jeśli nie może liczyć na ich wsparcie - pozostaje kredyt.
Obecnie większość banków akceptuje bez problemu umowy o dzieło. Jeśli ktoś osiąga dochody z tytułu takich umów przez minimum 12 miesięcy, to w większości banków nie będzie miał problemu z otrzymaniem kredytu.
Z drugiej strony studenci wciąż nie mają lekko, jeśli chodzi o zaciąganie kredytów - jest to bowiem grupa społeczna szczególnie poszkodowana przez nowe regulacje dotyczące kredytów walutowych.
Dlaczego? Załóżmy, że student zarabia 1500 zł netto i chce kupić mieszkanie za 150 tys. zł. Rata takiego kredytu przy założeniu, że jest on we frankach szwajcarskich, wynosi ok. 600 zł i studenta na nią stać. Problem w tym, że teraz po wejściu w życie nowych regulacji przy kredytach walutowych banki muszą sprawdzić, czy klienta będzie stać na kredyt o 20 proc. wyższy, i to w złotówkach. W tym przypadku rata wyniosłaby ok. 970 zł i studenta oczywiście na nią nie stać. W efekcie studenta nie stać już na kredyt we frankach (wszystko przez nowe regulacje), na kredyt w złotówkach też nie. Dlaczego? Bo rata kredytu złotówkowego (przy kredycie na 150 tys. zł) to ok. 805 zł. Jeśli od 1500 zł, które student zarabia, odejmiemy zakładany przez bank koszt utrzymania gospodarstwa domowego (zależnie od banku ok. 500 zł) oraz koszt utrzymania mieszkania ok. 400 zł, wówczas zostaje 600 zł. Bank odmówi więc kredytu. Jedyne wyjście to niższy kredyt i szukanie wkładu własnego.
Według rankingów "GazetaDom.pl" bankiem szczególnie przyjaznym studentom jest mBank, który oferuje bardzo długi okres spłaty kredytu (do 45 lat) oraz niskie oprocentowanie przy zaciąganiu kredytu we frankach szwajcarskich. Bank daje też dostęp do kredytu przez internetowe konto osobiste, a kredytów udziela aż do 110 proc. wartości nieruchomości. Z kredytu można więc pokryć wszystkie dodatkowe opłaty. To użyteczne szczególnie dla osób, które nie mają oszczędności. Przyjaznym bankiem jest też Fortis Bank. Ma bardzo elastyczne podejście do źródeł dochodów, długi okres spłaty - 35 lat. Bank nie pobiera też prowizji za kredyt - to promocja, ale trwa dość długo. Fortis Bank nie każe ubezpieczać niskiego wkładu, jeśli w całości kredytem finansujemy mieszkanie - to jednak tylko pod warunkiem, że spłata kredytu jest w ratach malejących.
Podsumowując-najlepiej dostać mieszkanie w spadku po dziadkach. Jeśli nie jesteś takim szczęściarzem weź kredyt, bo i tak oszczędzasz ok. 300 złotych, a dodatkowo jesteś " na swoim".
źródło: "GazetaDom.pl"


