Kredyt na mieszkanie
Jesteś młody, pracujesz i chcesz kupić mieszkanie? Masz problem.
"Pan Wojciech, 26-letni pracownik jednego z dużych wydawnictw, chciał wziąć kredyt na mieszkanie. Zarabiał nieźle - 4-5 tys. miesięcznie. Myśląc, że żadnego problemu z pożyczką nie będzie, poszedł do banku, w którym miał konto. Złożył niezbędne dokumenty i po kilku dniach usłyszał, że... nie ma zdolności kredytowej. I zdębiał.
Powód?
- Za młody pan jest - usłyszał. - Do wojska pana mogą wziąć. I większość wynagrodzenia zarabia pan prowizyjnie. Ryzyko jest za duże."
Młodzi mają trudniej
Pan Wojciech kredyt w końcu dostał. W innym banku, który podobnych obiekcji nie miał. Ale podobne problemy ma wiele młodych osób, które myślą o wzięciu pożyczki na mieszkanie.
Generalnie granicą, od kiedy można zaciągnąć pożyczkę, jest wiek 18 lat. Niektóre banki wprowadziły jednak ograniczenia np. Raiffeisen Bank pożycza tym, którzy ukończyli 25 lat, mBank i Lukas Bank - 21.
Oczywiście musisz też mieć odpowiednie dochody. I tak singiel w Warszawie z dochodem netto 1900 zł na stałej umowie o pracę, bez żadnych kredytów do spłaty może liczyć na kredyt w wysokości ok. 100 tys. zł. Para studentów, aby pożyczyć taką samą kwotę, musi zarabiać ok. 2,5 tys. netto (i także nie mieć żadnych dodatkowych obciążeń).
Najłatwiejszą metodą na poprawienie zdolności jest wzięcie kredytu na spółkę - np. z rodzicami albo pracującą dziewczyną (chłopakiem). W drugim przypadku część banków zażąda jednak oświadczenia, że student i jego dziewczyna będą prowadzić wspólnie gospodarstwo domowe. Rodzice emeryci mogą przystąpić do umowy kredytowej z bankiem, pod warunkiem jednak, że ich dochody są wystarczająco wysokie.
Współkredytobiorca podnosi nie tylko zdolność kredytową. Na przykład w Lukas Banku, jeśli bierze się kredyt na spółkę z inną "dorosłą" osobą, bank rezygnuje ze swego wymogu minimum 21 lat (wystarczy 18).
Banki mimo swoich zapewnień o elastyczności i nastawieniu frontem do klienta dość niechętnie patrzą na młode osoby pracujące na podstawie umowy-zlecenia albo o dzieło. Najbardziej liberalny pod tym względem jest PKO BP, BPH oraz Fortis Bank. Dobrze jednak żeby przyszły kredytobiorca miał stałe dochody od przynajmniej roku (wyjątkiem jest Fortis - wystarczą trzy miesiące).
Poważną przeszkodą przy kredytach mieszkaniowych dla młodych mężczyzn jest służba wojskowa. Jednym z najważniejszych dokumentów, jakich będzie od nich wymagał bank, jest właśnie książeczka wojskowa. Jeśli służby jeszcze nie odbyli albo nie zostali z niej zwolnieni, to mają problem.
Lokata to najczęściej równowartość sześciu lub 12 rat kredytu. Jeśli kredytobiorca pójdzie do wojska bank będzie pobierał pieniądze z lokaty. Marża banku do ukończenia 28 roku życia jest zazwyczaj wyższa o dwa punkty procentowe.
Skończyłeś studia? Możesz odetchnąć. Co najwyżej pójdziesz na przeszkolenie wojskowe, które trwa trzy miesiące. Dla banków jest ono mało groźne.
Młodzi mogą dłużej
Młody kredytobiorca według Macieja Kossowskiego z firmy Expander dostanie za to pożyczkę na dłużej. I tak w mBanku czy MultiBanku można zaciągnąć kredyt na 45 lat. Trzeba go spłacić przed 65 lub 70 rokiem życia (zależnie od wkładu własnego).
Młodzi profesjonaliści (ukończone studia w poszukiwanych przez pracodawców specjalizacjach, wiek do 35 lat, zatrudnienie w renomowanej firmie) mogą zastanowić się też nad kredytem w GE Money Banku Mieszkaniowym.W ramach programu "młody profesjonalista" można tu zaciągnąć kredyt do 100 proc. wartości nieruchomości, ale płaci się za to wyższą marżę - oprocentowanie kredytu we frankach zaczyna się w GE Money od 2,75 proc. Maksymalna kwota kredytu to 400 tys. zł.
Źródło: Gazeta Wyborcza


